Czasami zastanawiam się czy przyjaźni się ze mną, dlatego, że jestem niezbyt ładna, nie za bardzo atrakcyjna i może nie za bardzo interesująca…?
Zawsze zabiera mnie na różne imprezy, przedstawia znajomym facetom, a ja zastanawiam się czy to tylko dla pokazania kontrastu?
Ja - niewysoka brunetka, małe piersi, niezgrabne nogi, ciuchy wyszperane w lumpexie…
Ona- zgrabna, długonoga, szczupła blondynka, wyglądająca jakby właśnie przyjechała z wczasów na Teneryfie i zakupiła ostatnią kolekcję ciuchów w Paryżu.
Czy Ja i Ona możemy tak samo zainteresować sobą facetów?
Jak najbardziej TAK!
Nie każdy facet szuka wymalowanej laleczki, nie dla każdego faceta ważne są smukłe nogi czy duży biust. Większość z nich nie zwraca uwagi jak jesteś ubrana i nie zauważa twojego uczesania, nie wiedzą nawet, jakiego koloru są twoje oczy a sukienkę, którą masz na pierwszej randce przypominają sobie dopiero w 20-tą rocznicę ślubu.
Często spotykam mężczyzn, którzy tęsknią za kobietą, która nie biega na wszystkie wyprzedaże w okolicy, aby kupić jakiś łach, która nie biega do solarium, co drugi dzień, która kosmetyczkę zna tylko z kolorowych czasopism, która może nie wygląda jak Miss World, ale potrafi ich wysłuchać, wniesie ciepło do domu, zaopiekuje się w chorobie, ugotuje najprostszy obiad (nie jakieś wymyślne dania – wystarczą naleśniki), a jak już będą mieli dzieci, to nie wyrzuci go do drugiego pokoju – bo „Jaś” musi mieć miejsce do spania.
Czy ty mieścisz się w ich marzeniach?
Autor: Iwozna