Po tym, gdy rzuciłam Michała zrozumiałam, że on naprawdę mnie kochał, a nawet planował weekend w Paryżu, gdzie wkrótce zamierzał mi się oświadczyć – wspomina Paulina (24 l.) Pierścionka nie zdążyłam zobaczyć, rozeszliśmy się tuż po tym jak przyznałam się do zdrady. Może to okrutne, że nie żałuję w jaki sposób musiało się to skończyć. I choć nieraz sama się sobie dziwię, nie żałuję też tego, do czego zdrada mnie doprowadziła.
Odkąd pamiętam nigdy nie brakowało mi rozrywki, a imprezy traktowałam jak drugie życie. Nie miałam czasu, by poczuć co to samotność. Zaraz po tym, gdy mój związek z Michałem przestał odbijać się echem, już na dobre zdążyłam dość mocno zaangażować się w nowy. O ile wcześniej robiłam co chciałam – widywałam się z przyjaciółmi, a nieraz i nawet z innymi chłopakami, teraz moje życie obróciło się o 360 stopni.
Jako, że większość moich znajomych to mężczyźni, mogę zapomnieć o spotykaniu się z nimi, nie wyjdę nawet do pubu z koleżanką, ponieważ mój nowy chłopak przypuszcza, że w rzeczywistości może być ona facetem. Nie ma mowy o tym, bym z kimkolwiek innym spędziła wakacje, bądź chociażby urwała się na imprezę. Odkąd stał się posiadaczem zarówno mojego serca, jak i serc moich rodziców, nawet mój dom wygląda inaczej. Minęły 2 miesiące odkąd się spotykamy, a już urządził remont na pierwszym piętrze i snuje plany o wyglądzie pokoi naszych dzieci.
Jeśli mnie zapytasz o to, czy go kocham, z przekonaniem odpowiem, że tak. Mimo wszystko on nie ufa mi i wciąż porównuje do swoich byłych dziewczyn, o których nie wypowiada się zresztą pochlebnie. Uważa, że skoro poprzednie związki mu nie wyszły, z naszym będzie tak samo. Jeśli mnie zapytasz, czy żałuję że skończyłam kilkuletni związek na rzecz dwóch miesięcy życia od początku w klatce, powiem że nie. Jeśli jednak zapytasz, czy się boję, będę musiała przez chwilę się zastanowić.
Boję się wielu rzeczy. Przede wszystkim nie mogę dopuścić do tego, by dowiedział się czegokolwiek o moich poprzednich przejściach. Boję się, że gdy zdecyduję się poznać go z moimi znajomymi, na jaw wyjdą wszystkie ekscesy, których się dopuszczałam gdy byłam z Michałem. Boję się, że oni nie zrozumieją jego sposobu bycia, że on nie zrozumie ich, aż wreszcie tego, że gdy teraz mówię o swoich przyjaźniach, one już dawno przestały istnieć.
Wiem, że potrzeba mi jeszcze trochę czasu, że powinnam przeczekać, aż on wreszcie mi zaufa. Z drugiej strony, martwię się swoją niestałością w uczuciach, tego że mogę go zranić, że przestanę siebie kontrolować. Nie wiem co jeszcze przyniesie mi życie – swoje poprzednie zakończyłam, przez niego nie studiuję, nie pracuję i nie mam z kim porozmawiać. A mimo to, jest w tym coś, co nie pozwala mi się obrócić na pięcie i odejść. To nie tylko dziecko, którego się spodziewam, ale też lęk, że wkrótce przekonam się o toksyczności tego związku i nagle przypomnę sobie o wszystkim, co zaprzepaściłam.
Autor: Sylwia Wanowicz