Bądź sobą, wszyscy inni są już zajęci
Oscar Wilde
Odnaleźć siebie – bez wątpienia jest to pouczające doświadczenie. Dla niektórych ludzi „bycie sobą” oznacza przyjemność bycia takim jakim się jest i akceptację własnej osoby, dla innych jest do brak potrzeby zakładania maski, bez względu na to, jakiej etykiety wymagają od nich okoliczności. My, kobiety, potrafimy odnaleźć w sobie pewne walory, które sprawiają, że czujemy się szanowane, inteligentne, atrakcyjne, czy potrzebne innym, jednak, jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a tymi okazują się być przymioty ludzi, których my nie dostrzegamy u siebie.
Wciąż tworzymy nowe wachlarze porównań – Victoria Beckham ma piękne nogi, Angelina Jolie – najbardziej seksowne usta na świecie. Nie trzeba jednak szukać daleko – przyjaciółka znalazła świetną posadę, inna z kolei ma przystojnego męża, który co tydzień obdarowuje ją kosztownymi prezentami, jeszcze inna ostatnimi czasy tak wypiękniała, że przyciąga do siebie wszystkie męskie spojrzenia.
A my? My zastanawiamy się, co one takiego zrobiły, że tyle udało im się osiągnąć. Może i pogodzimy się z tym, jakie jesteśmy, ale co z tego, skoro wciąż będziemy tworzyć nowe porównania? Nadszedł czas, by począć chwalić swoje atuty i to chwalić je otwarcie.
Respektować i akceptować
Pierwszy krok ku akceptacji siebie zawsze jest najtrudniejszy. Zacznijmy od pytania: Kim jestem, ze szczegółowym przeanalizowaniem wydarzeń z przeszłości, które miały wpływ na to, jak widzimy się dzisiaj. Nawet, jeśli pewne decyzje z perspektywy czasu nie były najlepsze, gdyby ich nie było, nie byłybyśmy takie, jakie jesteśmy, więc po co „gdybać” i brnąć w świat fantazji o innym życiu, skoro mamy swoje własne i niepowtarzalne?
Przestańmy zastanawiać się nad tym, jak inni nas postrzegają. Nie da się być sobą, jeśli wciąż pytamy siebie: Czy jesteśmy wystarczająco zabawne? Czy nie przesadziłam z tym komentarzem? Czy on myśli, że jestem dziecinna? A może nie jestem dla niego wystarczająco ładna?
Konsekwencje takiego myślenia mogą być dwojakie: albo będziemy starać się zmienić sposób swojego zachowania i wkrótce pocznie nas to męczyć, albo powrócimy do punktu wyjścia, nadal nie wiedząc kim tak naprawdę jesteśmy.
Najlepszym rozwiązaniem na drodze samopoznania jest słuchanie siebie, nie zaś zważanie na oczekiwania innych, co niejednokrotnie wymaga sporo odwagi.
Zastanówmy się, dla przykładu, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej szef zaprasza potencjalnych pracowników do gabinetu, gdzie pokaże im multimedialną prezentację, dzięki której łatwiej będzie im poznać działanie firmy. Po jej zakończeniu, zada otwarte pytanie: „Czy podobała się państwu prezentacja?”, na co wszyscy prawdopodobnie pokiwają twierdząco głową, nawet gdyby okazało się, że nic z niej nie zrozumieli. Dlaczego? Ponieważ dla nich pytanie to brzmi inaczej, a mianowicie: „Czy ta prezentacja powinna mi się podobać?”
Pytanie było inne i być może zadając je przyszły szef chciał sprawdzić lojalność i uczciwość swojej przyszłej kadry. Co więc powinnyśmy zrobić? Po prostu, mówić to co myślimy. Będąc szczerymi wobec innych damy im do zrozumienia, że tego samego oczekujemy od nich.
Kolejne kroki, przyjdzie nam stawiać coraz łatwiej. Zastanówmy się, co udało nam się osiągnąć, nawet jeśli były to drobnostki, a potem nie krępujmy się nimi chwalić. Raz posiane ziarenko po jakimś czasie staje się silnym drzewem. Niech jego pniem będzie zatem nasz charakter, nasza indywidualność, otwartość, poczucie własnej wartości, osobowość i styl bycia. A teraz zastanówmy się, jakie „owoce” chcielibyśmy „wydawać” i po prostu – zacznijmy to robić.
Autor: Sylwia Wanowicz