Uwaga na grypę
21.11.2011 20:12 0 komentarzy
Listopad to ostatni moment, by zaszczepić się przeciw grypie. Co roku na świecie na tę ostrą, wirusową chorobę zakaźną zapada od 5 do 25 proc. mieszkańców, czyli od 330 mln do 1,5 mld osób – wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W Polsce tylko w drugim tygodniu listopada zachorowało ponad 23,5 tys. osób. Kulminacja zachorowań spodziewana jest w lutym i marcu.
Grypę określa się jako ostatnią niekontrolowaną plagę ludzkości. Powodują ją wirusy, które namnażają się w komórkach nabłonka dróg oddechowych. Najbardziej niebezpieczny dla człowieka jest wirus typu A, odpowiedzialny za coroczne epidemie i pandemie. Wywołuje zakażenie u ludzi i zwierząt, a jego powikłania mogą prowadzić nawet do śmierci. Przypomnijmy choćby panikę wywołaną świńską grypą, za którą odpowiadał zmutowany wirus A\H1N1. Mniej niebezpieczne są wirusy typu B i C.
Duża siła rażenia
Wirus przenosi się drogą kropelkową, dlatego zarazić się grypą jest bardzo łatwo. Wystarczy jedno kichnięcie, by rozsiać wirusa, który przenosi się z prędkością 167 km/h, pokonując 5 metrów w ciągu sekundy. Ryzyko zachorowania wzrasta w dużych skupiskach ludzi: w centrach handlowych, autobusach, szkołach, a nawet w szpitalach. Najbardziej narażone na zachorowanie są osoby z obniżoną odpornością: dzieci do 4 lat, osoby powyżej 50. roku życia, chorzy na przewlekłe choroby układu oddechowego, sercowo-naczyniowego, nerek, wątroby, układu krwiotwórczego i nerwowego oraz chorzy na cukrzycę.
Szczególnie niebezpieczna jest obecna w Polsce od kilku lat tendencja do bagatelizowania choroby i przychodzenie zarażonych do pracy. Zjawisko doczekało się już nawet nazwy: prezenteizm (od ang. present – obecny). Według przeprowadzonych w USA badań, ponad 60 proc. strat, ponoszonych przez pracodawców z tytułu niezdolności do pracy, jest spowodowanych kontaktem z osobami zarażonymi, które, mimo swojej choroby, pracują. Jedna trzecia badanych przyznała, że zaraziła się grypą od kolegów z pracy. W Polsce jest jeszcze gorzej – zajmujemy niechlubną pozycję lidera w nierozsądnej nadgorliwości, której skutki mogą być fatalne.
Groźne powikłania
Grypa pojawia się nagle; objawy występują zazwyczaj w ciągu 48 godzin od zakażenia. Niestety, łatwo pomylić ją z przeziębieniem, czyli łagodną infekcją wirusową, która trwa kilka dni i atakuje górne drogi oddechowe; towarzyszy jej kaszel, katar i ból gardła. Grypa natomiast uderza w cały organizm, stąd silne uczucie zmęczenia i rozbicia, bóle stawów i mięśni, kaszel i katar, ból gardła, głowy i klatki piersiowej oraz temperatura powyżej 39 stopni, której towarzyszą dreszcze.
Przechodzona i nieleczona grypa może prowadzić do poważnych powikłań, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. WHO szacuje, że corocznie w wyniku powikłań pogrypowych na świecie umiera od 250 tys. do pół miliona osób. W Polsce statystyki mówią o liczbie od 500 do 1000 zgonów. Lekceważenie grypy grozi szeregiem powikłań: zapaleniem ucha środkowego, zatok przynosowych, oskrzeli i płuc, szczególnie niebezpiecznym, bo pozostawiającym ślady na całe życie, zapaleniem mięśnia serca i osierdzia oraz dolegliwościami ze strony nerek czy też układu nerwowego – wymienia lek. med. Paweł Opatczyk, z-ca Dyrektora Departamentu Medycznego ENEL-MED, i dodaje: Grypa jest szczególnie niebezpieczna u małych dzieci oraz u osób z chorobami przewlekłymi, takimi jak cukrzyca, choroba niedokrwienna serca, astma oskrzelowa czy przewlekła obturacyjna choroba płuc. Zwykle zachorowanie na grypę prowadzi do zaostrzenia choroby przewlekłej.
Część powikłań rozpoczyna się bezpośrenio po chorobie, inne po tygodniach, a nawet miesiącach. Grypa powinna minąć po tygodniu. Jeśli po tym czasie objawy nie ustąpią, a zamiast tego pojawią się nowe, chory koniecznie powinien wybrać się do lekarza.
Ustrzec się przed grypą
O odporność immunologiczną najlepiej dbać przez cały rok. Pomagają w tym: zbilansowana dieta, ruch na świeżym powietrzu, odpowiednia ilość snu i wypoczynku, unikanie papierosów i nadmiernego spożywania alkoholu. Kolejną rzeczą, o której warto pamiętać, to właściwe ubranie, najlepiej „na cebulkę”. Kilka warstw odzieży chroni organizm przez wychłodzeniem i równie niebezpiecznym przegrzaniem, które osłabiają odporność organizmu, a na to tylko czekają obecne wszędzie wirusy. Ważne jest także mycie rąk, przyjmowanie witamin i unikanie towarzystwa zainfekowanych osób oraz wietrzenie pomieszczeń, w których się znajdujemy.
Gdy już zachorujemy, najlepszym lekarstwem jest sen i wypoczynek: leżenie w łóżku i picie dużej ilości płynów, np. soku z malin, miodu z cytryną, rosołu czy naparu z lipy. Odwodnienie organizmu nie pomaga w zwalczaniu gorączki, może też nasilać katar i kaszel. Warto pamiętać, że w walce z grypą i przeziębieniem nie skutkują antybiotyki, tymczasem ponad połowa Polaków błędnie wierzy, że zabijają one wirusy i co piąty za ich pomocą próbuje zwalczyć infekcję.
Szczepić się czy nie szczepić?
Szczepić! – jednogłośnie zalecają organizacje zdrowotne na całym świecie. W Polsce o skuteczności szczepień przekonują Państwowy Zakład Higieny, Główny Inspektorat Sanitarny oraz eksperci. – Szczepionka jest najskuteczniejszym sposobem zapobiegania grypie. Chroni ok. 70–90 proc. pacjentów. Jeśli, mimo szczepienia, zachorujemy na grypę, będzie ona znacznie słabsza, a prawdopodobieństwo wystąpienia groźnych powikłań znacząco mniejsze – wyjaśnia Paweł Opatczyk.
Coroczne szczepienia zalecane są szczególnie osobom z grup dużego ryzyka powikłań oraz wszystkim, którzy mają z nimi bliski kontakt. Przed szczepieniem powinno się zasięgnąć porady lekarza. Przeciwwskazaniem jest ostro przebiegająca infekcja, ale również niektóre zaburzenia odpornościowe, choroby układowe czy uczulenie na białko jaja kurzego.
Niestety, w zeszłym sezonie przeciw grypie zaszczepiło się tylko 5 proc. Polaków, podczas gdy w Europie ok. 60–70 proc. populacji. Tymczasem, by w ogóle uniknąć sezonowych epidemii, powinniśmy uodpornić blisko 80 proc. społeczeństwa.
|
|
|
|